Boże Narodzenie
Nie wiadomo dokładnie, którego dnia narodził się Jezus. Dlatego początkowo Boże Narodzenie obchodzono 6 stycznia. W IV wieku postanowiono je jednak przesunąć na 25 grudnia, ponieważ w tym czasie odbywały się uroczystości ku czci boga Mitry (w związku z tym oragnizowano huczne zabawy). Jednak mimo, że święto odbywało się już w imię prawdziwego Boga, nie zmieniło swojego charakteru – nadal było hałaśliwe, czasami nawet orgianistyczne. Super!
W czasie Renesansu (XV i XVI w.) purytanie (czyli Anglicy – dziwne biorąc pod uwagę ich dzisiejsze podejście do tego święta: klik) zaczęli nawoływać do wyciszenia – Boże Narodzenie stało się czasem radosnym, ale też pełnym zadumy. Trwało to kilka wieków. Ale w XX w. powróciło pogańskie podejście do tego święta: znowu stało się dniem obżarstwa, pijaństwa i wymieniania się przedmiotami. Ludzie przestali zastanawiać się “po co to wszystko?”. Przestroili się na “co mam mu/jej kupić?!”. Uroczystość ta przestała już być świętem chrześcijan. Jesteś muzułmaninem, wyznawcą buddyzmu czy ateistą – każda okazja do świętowania jest dobra… Oczywiście, nie zabraniam im obchodzić Bożego Narodzenia, ale gdyby się nad tym zastanowić, to nie ma to sensu. To tak jakbym ja obchodził urodziny jakiegoś Jana Nowaka – co z tego, że go nie znam? Ważne, że mam kolejny święto.
Życzę wszystkim wesołych, rodzinnych świąt, smacznego karpia, udanych prezentów i abyśmy wszyscy nie zapomnieli, po co to wszytko.
PS. Jakiś czas temu w którymś z anglojęzycznych krajów komuś nie podobała się nazwa “Christmas” (że niby mniejszości narodowe czuły się dyskryminowane, czy coś). A że na zachodzie każdy boi się kogokolwiek obrazić (poprawność polityczna…) poszedł pomysł, aby zmienić nazwę na “Xmas”. Na szczęście nie przeszło. xD
